Na świecie jest już ok. 400 mln chorych na cukrzycę i liczba ta rośnie. W Polsce w 2013 r. – bo na ten czas mamy ostatnie pełne dane – zarejestrowanych było ponad 2 mln 240 tys. chorych na cukrzycę.

Zarejestrowanych, to znaczy takich, którzy przynajmniej raz w roku realizowali recepty na wyroby medyczne umożliwiające pomiar poziomu cukru we krwi lub na leki przeciwcukrzycowe. Do tego trzeba doliczyć około 0,5 mln osób, które nie mają świadomości, że cukrzyca jest również ich problemem. W przeciwieństwie do cukrzycy typu 1, której symptomy pojawiają się niespodziewanie i nagle, w cukrzycy typu 2 poziom glukozy we krwi narasta powoli, nie dając przez długi czas niepokojących objawów. Stanowi to dla chorego zagrożenie, gdyż nawet niewielkie podwyższenie glikemii może skutkować rozwojem powikłań cukrzycy. Ok. 200 tys. chorych zmaga się z typem 1 cukrzycy, natomiast pozostali chorzy dotknięci są typem 2 tego schorzenia. Mamy w Polsce około 15 tys. dzieci chorych na cukrzycę; najczęściej chorują one na typ 1; pozostali chorzy to osoby dorosłe.

Cukrzyca – epidemia, która wymknęła się spod kontroli

Choć mamy sposoby na leczenie tego schorzenia, to nie znamy na razie żadnego sposobu, który pozwoliłby zatrzymać tę chorobę. Przyrost liczby chorych na cukrzycę typu 2 wynika ze zmian cywilizacyjnych: zmniejszenia ilości ruchu i jednocześnie zwiększenia ilości pożywienia. Prowadzi to do rozwoju nadwagi i otyłości, a w konsekwencji – do rozwoju cukrzycy. Kluczowym czynnikiem jest zatem to, ile jemy. Cukier ma swój udział w rozwoju cukrzycy, ale to nie on sam jest niebezpieczny, lecz nadmierne jego spożycie, które powoduje otyłość. Poza nadwagą i otyłością, które w ok. 70% przypadków są przyczyną cukrzycy, rozwojowi choroby sprzyjają też predyspozycje genetyczne (30% chorych). Wspominany nieraz stres jako czynnik sprzyjający rozwojowi cukrzycy ma relatywnie niewielkie znaczenie.

W cukrzycy typu 1 nie znamy jeszcze mechanizmu, który prowadzi do powstania choroby. Nie wiemy bowiem, jak przebiega początkowy etap niszczenia wysp trzustkowych, czyli miejsc w których wytwarzana jest insulina. Trzustka położona jest bowiem w takim miejscu, że obecnie nie jesteśmy w stanie tego prześledzić. Możemy jedynie zbadać pod mikroskopem trzustki osób nieszczęśliwie zmarłych, które jednocześnie miały początkowe etapy cukrzycy typu 1.

Cukrzyca – coraz więcej chorych małych dzieci

Narastającą liczbę chorych obserwuje się nie tylko w odniesieniu do cukrzycy typu 2, ale również – typu 1. Co więcej, mówi się nawet o przewidywalnym, bardziej dynamicznym wzroście zachorowań na cukrzycę typu 1 w porównaniu do tempa narastania liczby chorych z cukrzycą typu 2. Szczególnie silny wzrost liczby chorych notuje się w Polsce u najmłodszych dzieci – w grupie 0-4-latków. Wiemy to, gdyż dzięki badaniom przesiewowym liczba dzieci ze zdiagnozowaną cukrzycą typu 1 jest w naszym kraju dobrze zewidencjonowana. Przewiduje się nawet, że liczba dzieci chorujących na cukrzycę typu 1 ulegnie podwojeniu w ciągu najbliższych lat. Dlaczego tak się dzieje, na razie nie wiadomo. Powodem może być kumulacja cech dziedzicznych. Podejrzewa się także różnego rodzaju dodatki i konserwanty znajdujące się w żywności, a również karmienie białkiem mleka w okresie niemowlęcym. Pojawiła się nawet hipoteza, że czynniki te mogą powodować większą skłonność do chorób autoimmunologicznych, ale jak jest naprawdę, tego na razie nie wiemy. Nie wszystkie bowiem osoby, które mają dziedziczną skłonność do chorób z autoagresji, zachorują. Wpływ na rozwój cukrzycy mają więc zarówno czynniki genetyczne, jak i epigenetyczne, czyli wpływy środowiskowe, które modyfikują ekspresję genów.

Czy zabraknie insuliny?…

Wydaje mi się, że pogłoski, jakoby miało zabraknąć insuliny dla chorych z powodu narastającej ich liczby, należałoby traktować raczej w kategorii niesprawdzonej sensacji. Obecnie hormon ten jest pozyskiwany z wykorzystaniem metod inżynierii genetycznej – do komórek bakterii lub drożdży wprowadzony jest gen odpowiedzialny za wytwarzanie insuliny. Kiedyś insulina pozyskiwana była z trzustek zwierzęcych – dostarczano je z rzeźni. Zatem liczba trzustek była proporcjonalna do ilości spożywanego mięsa. Faktem jest, że zapotrzebowanie na insulinę wzrasta – co wynika z rosnącej liczby chorych na cukrzycę. W czasach, kiedy na rynku istnieje konkurencja i na sprzedaży insuliny można nieźle zarobić, zaspokojenie zapotrzebowania na ten hormon to kwestia wybudowania kolejnej fabryki. Ponieważ dynamika wzrostu liczby chorych jest w miarę stała, dlatego producenci insuliny potrafią przewidzieć, kiedy będzie potrzeba kolejna wytwórnia insuliny. Warto dodać że tylko w Polsce rocznie refunduje się insuliny za 650 mln zł. To bardzo duża kwota.

Lekarz i pacjent – antycukrzycowa spółka partnerska

W leczeniu cukrzycy – niezależnie od jej typu – ważne jest zaangażowanie pacjenta. W ostatnich dekadach nastąpiła całkowita zmiana w filozofii leczenia cukrzycy: z układu „paternalistycznego” między lekarzem a pacjentem na układ partnerski. Mówi się nawet, że obecnie to pacjent samodzielnie dba o wyrównanie swojej cukrzycy, kierując się wskazówkami lekarza i wykorzystując samokontrolę oraz samoopiekę.
Pokutuje stwierdzenie, że zastosowanie insuliny chroni chorego przed powikłaniami cukrzycy. Tymczasem przed powikłaniami chroni nie insulina, ale dobre wyrównanie poziomu glukozy we krwi – jakąkolwiek metodą jest ono uzyskiwane. Należy pamiętać, że mówiąc o wyrównaniu cukrzycy, mamy na myśli nie tylko odpowiedni poziom glukozy we krwi, ale także właściwe ciśnienie, poziom cholesterolu i prawidłową masę ciała. Dopiero po wyrównaniu tych czterech parametrów możemy mówić o dobrze wyrównanej/kontrolowanej cukrzycy. Bo cukrzyca to zespół chorób metabolicznych, których wspólnym mianownikiem jest podwyższony poziom glukozy we krwi.

Podobne posty