Cukrzyca typu 1 to choroba autoimmunologiczna, której diagnoza oznacza branie insuliny i samokontrolę do końca życia. Można ją porównać do maratonu, tylko nie takiego zwykłego: jego trasa i warunki codziennie się zmieniają…

Od ponad 24 lat żyję z cukrzycą typu 1 i często słyszę stwierdzenie, że po tylu latach pewnie już przyzwyczaiłam się do swojej słodkiej przyjaciółki. Trudno mówić tu o przyzwyczajeniu się gdy każdego dnia zastaje nas nowa rzeczywistość. Dzisiaj obudziłam się z cukrzycą nr 9042, której „pakiet wpływów” składa się z końcówki przeziębienia, zaspania, zjedzonego śniadania, lekkiego stresu, jazdy komunikacją z powodu złej pogody, 8 godzin w pracy, itd. Oczywiście nie oznacza to, że cukrzyca nr 9043 dostanie taki sam pakiet, jutro mogę np. zapomnieć zjeść rano, pójść do pracy na piechotę czy zjeść obiad później niż zazwyczaj. Cukrzyca nr 1 w dniu diagnozy to nie ta sama co nr 225, nr 1030 czy nr 7500. Oznacza to, że codzienie musimy podejmować zupełnie nowe decyzje. Wynika to z tego, że właśnie tak wiele czynników ma wpływ na poziom cukru we krwi, m.in. ilość snu, posiłek, wysiłek fizyczny, choroba, stres czy miesiączka. Według badania przeprowadzonego przez Uniwersytet Stanforda w Kalifornii w 2014 roku, osoby z cukrzycą typu 1 muszą podejmować średnio 180 dodatkowych decyzji dziennie. Konsultujemy się ze specjalistami, ale na co dzień to my musimy być swoim własnym lekarzem, pielęgniarką, dietetykiem, trenerem i edukatorem. Dlatego niezależnie od stażu z cukrzycą, każdy diabetyk powinien stale aktualizować swoją wiedzę z różnych obszarów tematycznych dot. cukrzycy. Jest to ważne szczególnie teraz, gdy nowe technologie w cukrzycy (a co za tym idzie również terapie) rozwijają się tak szybko. Już 100 lat temu, Elliott P. Joslin, twórca współczesnej diabetologii i założyciel słynnego Joslin Diabetes Center, napisał w pierwszym podręczniku o cukrzycy skierowanym do pacjentów, że „chorzy wiedzący najwięcej żyją najdłużej”. W końcu to my najlepiej znamy swoje ciało – warto wsłuchiwać się w jego potrzeby!

Mimo często trudnych i nieprzewidziancyh warunków tego słodkiego maratonu, z cukrzycą można żyć i można ją zaakaceptować. Nie trzeba jej kochać, ale warto nauczyć się z nią dogadywać (w końcu jest to znajomość na całe życie). Cukrzyca wymaga dużo uwagi i pracy, ale trzeba pamiętać o tym, że w końcowym rozrachunku ona nas nie definiuje. Oczywiście, jest częścią nas i w pewnym stopniu nas ukształtowała, ale to my decydujemy o tym, ile miejsca faktycznie zajmuje w naszym życiu. Nie podejmujemy tylko 180 decyzji dziennie.

Ze swojej strony mogę szczerze powiedzieć, że mimo niełatwych momentów, cukrzyca przyniosła mi wiele pozytywów. Gdyby nie cukrzyca, nigdy nie zaczęłabym bloga, nie zaangażowałabym się w ciekawe projekty na rzecz cukrzycowej społeczności, nie poznałabym tylu wspaniałych przyjaciół z cukrzycą i nie podróżowałabym na międzynarodowe konferencje diabetologiczne. Moją decyzją było uczynić z cukrzycy przygodę i ta decyzja zmieniła moje życie o 180 stopni. Oczywiście, każdy powinien wybrać taką drogę z cukrzycą jaka mu odpowiada, nie zapominając przy tym o swoich aspiracjach.

W Światowy Dzień Cukrzycy życzę wszystkim osobom z cukrzycą by nie przestawały wierzyć w siebie i nie poddawały się podczas tego słodkiego maratonu! Jak najłatwiejszej trasy!

Weronika Burkot, autorka bloga o cukrzycy http://bluesugarcube.blogspot.com/

Podobne posty