Zostałam zdiagnozowana z cukrzycą typu 1 w 1995 roku, kiedy nikt nawet nie śnił o cukrzycowych technologiach, które mamy dzisiaj.

Weronika Burkot, autorka bloga o życiu z cukrzycą typu 1 bluesugarcube.blogspot.com

Bardzo dobrze pamiętam, jak czekałam na swoją pierwszą pompę insulinową. To było moje pierwsze spotkanie z nową technologią w cukrzycy. Byłam tak podekscytowana, że nawet narysowałam tą wymarzoną pompę w moim szkolnym kalendarzu. Byłam tak dumna, jak tylko mogła być 12-letnia dziewczynka. Nadal mam w sobie tą dziecięcą ekscytację cukrzycowymi technologiami, ale po tylu latach z cukrzycą wszystko traktuję z odpowiednim dystansem.

Mówi się, że technologia jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Wiele osób z cukrzycą nie wyobraża sobie życia bez pomp insulinowych czy systemów monitorowania glikemii. Wiele mówi się o potencjalnym zagrożeniu, jakie stanowią dla naszego zdrowia psychicznego urządzenia takie jak smartfony. Ale co z np. sensorami? Czy poświęcamy wystarczająco dużo uwagi na kwestie psychologiczne związane z używaniem systemu CGM (Continuous Glucose Monitoring) czy FGM (Flash Glucose Monitoring)?

Nie można zaprzeczyć, że systemy monitorowania glukozy są ogromnym wsparciem w prowadzeniu cukrzycy. To, czego możemy nie być świadomi, to fakt, że wiele aspektów używania CGM/FGM (np. bezpieczeństwo, przebywanie w miejscach publicznych, miejsca zakładania sensora, reakcje skórne, stały przepływ informacji, świadomość hipoglikemii i hiperglikemii, intymność, itp.) może mieć wpływ na nasze zdrowie psychiczne. Oczywiście nie oznacza to, że powinniśmy przestać korzystać z cukrzycowych technologii. Musimy tylko być przygotowani na możliwe wyzwania.

Widzę wielu diabetyków borykających się z problemem reakcji alergicznych na plastry sensorów. Sama doświadczyłam tego z jednym z systemów. Odczuwałam wtedy nie tylko dyskomfort fizyczny, ale również dyskomfort psychiczny. Na szczęście ze wsparciem diabetolog mogłam zmienić system na inny. Stan mojego zdrowia psychicznego znacznie się poprawił.

Zauważyłam, że w cukrzycowej społeczności jest o wiele więcej problemów, które nie manifestują się fizycznie, ale psychicznie: przytłoczenie nieustannym przepływem danych z sensora a z drugiej strony niepokój z powodu braku danych z sensora (np. w trakcie rozruchu nowego sensora). Osobiście, co jakiś czas praktykuję taki „detoks od CGM”, aby zmniejszyć ryzyko wypalenia związanego z używaniem systemu. Naprawdę doceniam te małe przerwy, ponieważ mogę odpocząć od natłoku danych, przyzwyczaić się do momentów bez sensora, a przede wszystkim poświęcić czas na wsłuchanie się w moje ciało by szybciej zauważać np. objawy hipoglikemii. Dzięki temu upewniam się, że mogę sobie poradzić w każdej sytuacji z cukrzycą – z systemem monitorowania glukozy, czy bez niego. Bo ostatecznie to ja jestem odpowiedzialna za swoją cukrzycę, a nie mój sensor. Sensor jest tylko narzędziem, które pomaga mi lepiej radzić sobie z cukrzycą.

Nie możemy bać się wyrażać naszych zmartwień, oczekiwań, nadziei i obaw. Dobra komunikacja jest kluczem do analizy potencjalnego wpływu cukrzycowych technologii na nasze zdrowie psychiczne. Pracownicy służby zdrowia, firmy diabetologiczne, rodzina i przyjaciele muszą brać pod uwagę perspektywę pacjenta i wspierać jego wybory. Nie ma idealnego urządzenia, w każdym można znaleźć zarówno wady jak i zalety. Najważniejsze by jak najlepiej odpowiadało NASZYM potrzebom i oczekiwaniom. Cukrzyca to znacznie więcej niż tylko choroba przewlekła. To ciągła praca 24/7/365. Aby osiągnąć równowagę w prowadzeniu cukrzycy, musimy dbać zarówno o zdrowie fizyczne, jak i psychiczne. Może to oznaczać zmianę, przerwę lub rezygnację z urządzenia. Ważne, by była to nasza świadoma decyzja.

Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie dla siebie idealne rozwiązanie technologiczne!