Anna Śliwińska, Prezes Zarządu Głównego, Polskie Stowarzyszenie Diabetyków

Nikogo raczej nie dziwi fakt, że problem epidemii COVID-19 całkowicie zdominował nasze życie, tak jak i naszą służbę zdrowia. Nie ulega wątpliwości, że koronawirusa nie można bagatelizować, że trzeba być przygotowanym na najgorsze scenariusze i że sytuacja w ochronie zdrowia jest ekstremalnie ciężka. Mimo tego apelujemy do decydentów, aby – mimo wszelkich trudności – starali się znaleźć złoty środek między dbaniem o nierozprzestrzenianie się epidemii a dbaniem o osoby przewlekle chore oraz potrzebujące opieki medycznej.

Lekarze, pielęgniarki, pracownicy ochrony zdrowia, organizacje pozarządowe – wszyscy staraliśmy się latami tłumaczyć pacjentom oraz osobom z grup ryzyka zachorowania na różne choroby, że o własne zdrowie należy dbać: wykonywać badania profilaktyczne i kontrolne, reagować kiedy dzieje się coś niedobrego, nie unikać pomocy medycznej. I właśnie kiedy wydawało się, że do społeczeństwa ten fakt zaczyna coraz bardziej docierać i Polacy zaczynają bardziej dbać o swoje zdrowie niż to było wcześniej, zamyka się przed nimi placówki opieki zdrowotnej, przekłada badania i zabiegi lub wręcz odmawia ich wykonywania.

Osoby cierpiące na choroby przewlekłe, tak zachęcane do regularnego i szczegółowego monitorowania swojego stanu zdrowia, odsyłane są z placówek opieki medycznej z kwitkiem. Pacjenci czekający wiele miesięcy (a niekiedy wręcz lat) w kolejkach na zabiegi, np. ortopedyczne, okulistyczne i inne dowiadują się, że nie będą one wykonane w wyczekiwanym terminie. A przecież kiedy z jednym z naszych narządów dzieje się coś niedobrego, rzutuje to na cały organizm i pogarsza ogólny stan zdrowia i wydolność. Nie chcemy, aby po pandemii okazało się, że istotnie koronawirusa udało się uniknąć, ale odbyło się to kosztem ogromnych szkód wyrządzonych naszemu zdrowiu.

Ponadto, co mają powiedzieć osoby doznające nagłych problemów zdrowotnych, takich jak zawały serca czy udary mózgu, które dowiadują się, że nie ma dla nich miejsca w szpitalu? Bez udzielenia natychmiastowej pomocy ginie bezpowrotnie możliwość zminimalizowania długotrwałych skutków zdrowotnych tego typu zdarzeń. Albo diagnostyka, świeże zachorowania na ciężkie czy przewlekłe choroby? Nie można tych ludzi zostawiać samym sobie.

Jest rzeczą oczywistą, że nie rozmnożymy cudownie lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego, szpitali, zasobów materiałowych, oszczędności. Decydenci mają ogromnie ciężki orzech do zgryzienia i chyba nikt nie chciałby być teraz na ich miejscu. Doceniamy Państwa pracę. Apelujemy jednak: żadne choroby nie mijają na czas pandemii i nie można dopuścić do tego, że chcąc uniknąć koronawirusa pogorszy się ogólny stan zdrowia naszego społeczeństwa, a poszczególne osoby zaliczać będą swoje osobiste małe i większe zdrowotne dramaty. Nie wspominając o ogromnych kosztach tych dramatów dla budżetu państwa w postaci dłuższego i bardziej intensywnego leczenia pogorszonych stanów lub wręcz rent i zasiłków. Dlatego bardzo prosimy: nie zapominajcie o nas!

Podobne posty